Ostatnia aktualizacja: 13 listopada 2004
Autor: Adam Cetnerowski
Zdążył minąć rok od czasu mojej recenzji systemu "Realtime", gdy nareszcie udało mi się poprowadzić przygodę w tym systemie. Jest to darmowa przygoda stworzona przez autora systemu do zademonstrowania zalet i rozwiązań tegoż systemu. Nosi ona nazwę "Chronos Veritas" i sprawdza się znakomicie. Jeżeli ktoś nie czytał lub nie pamięta mojej recenzji, zachęcam do jej przeczytania, bo ta recenzja może okazać się niezrozumiałą.
Przygoda dzieje się we współczesnych Stanach Zjednoczonych. Gracze wcielają się w członków specjalnego zespołu policyjnego - DARRT - który w tym mieście zastępuje oddział SWAT. Grę prowadziłem dla 4 osób i uważam, że liczba graczy powinna się wahać od 4 do 6 osób (plus mistrz gry).
Fabułę gry stanowi włamanie do kompleksu badawczego "Chronos Veritas" przez grupę najemnych złodziei. Gdy pojawiają się niespodziewane komplikacje, włamywacze biorą zakładników i przedstawiają policji warunki ich uwolnienia. Bohaterowie mają teraz 90 minut do czasu zabicia pierwszego z zakładników. Cały czas gry jest przewidziany na dwie godziny (po tym czasie szef policji odsuwa graczy od sprawy).
Materiały do gry zostały bardzo dobrze przygotowane. Mistrz gry otrzymuje:
- opis sytuacji wraz z wydarzeniami, które do niej doprowadziły
- adekwatny opis porywaczy i innych bohaterów niezależnych
- spis wydarzeń z zaznaczeniem godziny, kiedy mają miejsce
- materiały dla graczy z oznaczeniem godziny, kiedy stają się dostępne - obejmują one między innymi plany budynków (kilka coraz bardziej dokładnych wersji), zdjęcia budynków, dane o firmie, spis zakładników, itp.
Przygoda jest bardzo dynamiczna. Poziom napięcia podnoszą opóźnienia w dostarczaniu materiałów, brak pewnych danych i uciekający czas. Gracze muszą przefiltrować materiały wyszukując ważne informacje, przygotować rozsądny plan odbicia zakładników i przeprowadzić go ograniczając straty własne i wśród cywili.
Moja grupa była zachwycona. Rzeczywiście wczuli się w role policyjnych specjalistów. Podczas gry wydarzyły się pełne napięcia chwile, a po zakończeniu sesji jeszcze długo rozważali swoje błędy i pomyłki. Jak jednak przebigała sesja?
W trakcie gry używaliśmy dwóch zegarów - elektroniczny budzik z dużym wyświetlaczem (dla graczy) i zegar na Palmtopie dla mnie. Nie ustawiałem alarmu (jak radzi podręcznik), bo zajęłoby to za dużo czasu, a ja sobie radziłem z kartką papieru. Tworzenie postaci było bardzo proste i poszło szybko. Gracze stworzyli specjalistów o wąskich specjalnościach. Mieli potem z tego powodu kłopoty, ale te wynikły z błędnego planowania.
Podczas gry dało się zauważyć zwolnienia w akcji, między innymi podczas długiej jazdy do miejsca przestępstwa, kiedy było mało danych do analizy. Drugi taki okres nastąpił chwilę przed penetracją budynku, gdy odczekali kilka dodatkowych minut na niespodziewane wydarzenia.
Planowanie akcji było intensywne. Najintensywniejszy moment nastąpił jednak podczas pierwszej, skrytej penetracji budynku. Gracze weszli parami do budynku i szybko przełączałem akcję z jednej grupy na drugą. Finałowy szturm i akcja z zakładnikiem też były gorące, szczególnie gdy dowódca został przysypany gruzem po wybuchu źle podłożonego plastiku.
Gracze pojmali lub zabili zamachowców, choć były wysokie straty w zakładnikach. Wynikły one z dwóch błędów graczy - nie sprawdzili systemu bezpieczeństwa budynku (włamywacze za jego pomocą monitorowali ich ruchy) i w pewnym momencie przestali słuchać dowódcy, co doprowadziło do chaosu.
Jeżeli chodzi o mechanikę, to system bazowy sprawdził się. Fudge dice są łatwe i szybkie w odczycie. System przerw (na reklamę) był przydatny, ale zalecane osiem pauz było niepotrzebne, my wykorzystaliśmy tylko dwie. Mieliśmy również problemy z żetonami zwrotu akcji, więc zbyt często z nich nie korzystaliśmy. Może z czasem zdobywa się biegłość w tej sztuce.
Bardzo wszystkim polecam Realtime i Chronos Veritas. Nawet jeżeli nie jako regularna grę, to choć raz spróbować ten oryginalny pomysł na realizację przygody. Szczególnie, że system i przygoda są dostępne za darmo na stronie autora.