Ostatnia aktualizacja: 19 kwietnia 2001
Autor: Adam Waśkiewicz
Rysował: Przemek Szymczak
Artykuł pochodzi z pisma Incubus.
(Uwaga: poniższy tekst nie jest autoryzowany przez firmę White Wolf Inc., używanie w nim nazw, będących zastrzeżonymi znakami handlowymi, nie ma na celu naruszania związanych z nimi praw.)
Historia: Pielgrzymi i krzyżowcy, powracający z wypraw do Ziemi Świętej, przynosili ze sobą opowieści, niezwykłe i fascynujące jak sam Orient. O oceanie piasku, ciągnącym się aż po horyzont; o wierzchowcach z kobiecymi oczami, szybkich niczym wiatr; o mieście z białego marmuru, którego złote kopuły lśnią jak samo słońce, a strzeliste wieże zdają się sięgać niebios. Lecz pośród tych opowieści były także przerażenie budzące historie o bezszelestnych mordercach, wkradających się w mrokach nocy do najlepiej strzeżonych obozów, by nieść śmierć wyznawcom Chrystusa. Seldżukowie nazywali tych zabójców hashashyyin, zaś Frankowie nadali im miano assasinów. Europejscy Kainici wkrótce mieli się przekonać, że w żyłach nie wszystkich smagłolicych wojowników płynie śmiertelna krew, a niektórych sekretów, jakie skrywa Palestyna lepiej było nigdy nie odkrywać. Szybko okazało się, że nawet potężni wampirzy lordowie nie mogą czuć się bezpieczni wkrainie Mahometa, a przybywający tam z Europy Kainici jeden po drugim zaczęli znikać bez wieści. Wkrótce emisariusze Assamitów dotarli do starszyzny klanów Lasombra i Ventrue, żądając opuszczenia ich ziem przez niewiernych, gwarantując im w zamian bezpieczny powrót do domu. Być może gdyby przystano na ich warunki, członkowie klanu Assamite po dziś dzień nie opuściliby Bliskiego Wschodu, a wampiry nie musiałyby obawiać się nieumarłych zabójców łaknących ich krwi. Jednak duma nie pozwoliła możnym Kainitom spełnić żądań Saracenów, i do Palestyny ruszyły hufce rycerzy, nieświadomych, że są tylko pionkami w rękach prawdziwych władców nocy. Kolejne krucjaty musiały ugiąć się przed potęgą sług Proroka, choć po obu stronach przelano morza krwi, a wielu Spokrewnionych spotkała Ostateczna Śmierć.
Schyłek Średniowiecza przyniósł olbrzymie zmiany w społeczeństwie Kainitów. Neonaci Tzimisce, mający dość bycia jedynie marnymi pionkami w rozgrywkach starszyzny, powstali przeciw swym rodzicielom. W krótkim czasie ich bunt, który przeszedł do historii jako Ruch Anarchistów, objął cały kontynent, przyciągając do siebie członków wszystkich klanów i nacji. Assamici ujrzeli w tym doskonałą okazję, by odpłacić za najechanie na ich ziemie przez armie krzyżowców. Zabójcy ruszyli na północ, oferując swe usługi każdemu, kto gotów był zapłacić za nie krwią. Ginęli kolejni członkowie starszyzny, i wydawało się, że dopełni się zemsta synów Assama. Jednak fortuna odwróciła się od nich, gdy pozostała przy życiu starszyzna siedmiu klanów zdołała zjednoczyć swe siły i zepchnąć Anarchistów do defensywy. Wkrótce walki przeniosły się na tereny Assamitów, i po siedmiu latach Zabójcy musieli prosić o pokój, gdy niemal odkryto Alamut - główną twierdzę ichklanu i miejsce spoczynku jego założyciela. Warunki, na jakie musieli przystać Assamici, były upokarzające. Nie tylko musieli zapłacić hiszpańskim Brujahom dwa tysiące funtów złota w zamian za uwolnienie pięciu członków ich starszyzny pojmanych w Iberii; nie tylko zmuszono ich do złożenia przysięgi, iż żaden Assamita nie dopuści się diabolizmu na członkach Camarilli, nawet tych, na których ogłoszone zostały Krwawe Łowy; ale zażądano od nich poddania się rytuałowi klanu Tremere, który na zawsze miał uniemożliwić im picie krwi innych wampirów. Choć warunki te były iście drakońskie, synowie Assama musieli na nie przystać, obawiając się, że inaczej ich bezbronny, pogrążony w wiekowym śnie ojciec wpadnie w ręce niewiernych. Jednak niektórym Assamitom duma nie pozwoliła ugiąć się przed żądaniami wrogów; ta grupa opuściła swych braci i dołączyła do ocalałych Anarchistów, wstępując w szeregi dopiero co powstałego Sabatu. Jedynym ustępstwem, jakie udałosię wynegocjować starszyźnie Assamitów było uniezależnienie klanu od Camarilli i jej polityki, w zamian jednak zakazano Zabójcom wstępu do miast znajdujących się pod kontrolą Siedmiu Klanów. Dokument przypieczętowujący pokój nazwano Konwencją Cierni, i wielu Assamitów w głębi serca poprzysięgło nie spocząć, póki ten cierń nie spłynie krwią Wewnętrznego Kręgu.
Nadchodzące stulecia były dla Assamitów czasem ciężkiej próby. Ich cały dotychczasowy świat, zdawałoby się, legł w gruzach; nowe krainy odkryte za oceanem były dla nich niedostępne; klątwa znienawidzonych Czarnoksiężników odebrała im wiele z mocy Dyscyplin; a na ich rodzinne ziemie przybywało, wbrew postanowieniom Konwencji Cierni, coraz więcej Kainitów z Zachodu. Wtedy też do Zabójców przybyli emisariusze Wyznawców Seta, niosąc obietnice pomocy i wsparcia, co dziwniejsze, nie oczekując niczego w zamian. Jednak duma i honor nie pozwoliły synom Assama przyjąć ofiarowanej pomocy, ale one też dały im siłę, by przetrwać długie noce i znaleźć rozwiązanie przynajmniej części trawiących ich problemów. Wprawdzie nie zdołano odwrócić nałożonej klątwy, jednak w starożytnych manuskryptach odnalezione zostały pewne wskazówki, które pozwoliły Assamitom opracować rytuał pozwalający na obniżenie pokolenia bez uciekania się do praktyki diabolizmu. Wkrótce także,nie bacząc na warunki zawartego pokoju, coraz więcej Książąt Camarilli poczęło korzystać z usług Saracenów przy eliminowaniu swych przeciwników, zarówno poza sektą, jak i wewnątrz niej. Ponoć nawet jeden z Egzekutorów zlecił im kontrakt, płacąc własną krwią. W końcu także Wewnętrzny Krąg musiał ugiąć się przed faktami, i uznać niektóre z punktów Konwencji Cierni za martwą literę. Dziś nikt już nie broni Assamitom wstępu do miast kontrolowanych przez Camarillę, choć niektórzy obawiają się, że takie postępowanie pozwoliło przeniknąć na tereny Camarilli więcej niż jednemu szpiegowi z Sabatu.
Jednak nawet pracując dla Camarilli, Assamici nie porzucili planów zemsty na znienawidzonych Tremerach. Ponoć podjęto nawet kilka prób zgładzenia założyciela ich klanu, wszystkie jednak zakończyły się porażką. Najbardziej śmiała miała miejsce w drugiej połowie XVII stulecia. Wtedy to pod Wiedeń wyruszyła ze wschodu olbrzymia armia, której jedynym zadaniem było odwrócenie uwagi Czarnoksiężników i ich śmiertelnych sług, umożliwiając tym samym jednemu z Zabójców przeniknięcie do sanktuarium Tremera. Niestety, w sukurs Tremerom przyszedł klan Ventrue. Ich ghul, nazwiskiem Sombienski, poprowadził wojska, które podążyły na odsiecz Wiedniowi. Armia Kara Mustafy została rozbita, zaś assasin omal nie został ujęty.
Także stosunki Assamitów z klanem Brujah stały się wyjątkowo napięte, gdy przyjęli oni i wykonali kontrakt na jednego z członków rezydującej w Rosji Rady Brujah. Chociaż, jak twierdzą niektórzy, zleceniodawcą również był jeden z członków Rady, jej reakcja była natychmiastowa i zdecydowana. Do Afganistanu, skąd miał jakoby pochodzić wykonawca kontraktu, wysłano pancerne dywizje, lotnictwo, i wielotysięczne oddziały Armii Czerwonej. Chociaż rozpętana wojna kosztowała życie wielu członków ich trzody, przyniosła także zagładę kilku neonatom i co najmniej jednemu ze starszyzny, Assamici wciąż odmawiali wydania zabójcy i ujawnienia tożsamości zleceniodawcy. Nie wiadomo, jak dalej potoczyłby się ten konflikt, gdyby przebudzenie Baby Jagi nie zakończyło istnienia Rady Brujah i sterowanego przez nią imperium.
Dziś terenem największej aktywności Assamitów (poza, rzecz jasna Bliskim Wschodem) jest Ameryka Północna. Jednak, wbrew obiegowym opiniom, działania klanu wybiegają daleko poza wykonywanie zabójstw na zlecenie. Ekspansja islamu wśród czarnoskórej ludności w gettach wielkich miast USA wiąże się ściśle z działalnością assamickich misjonarzy. Tam, gdzie ładu nie mogły zaprowadzić oddziały policji, SWATu, czy nawet wojska, pokój przyniosły słowa Proroka.
Legendy: Wampirze klany wywodzą swe pochodzenie od enigmatycznych Przedpotopowców, członków Trzeciego Pokolenia. Assamici utrzymują jednak, że ich ojciec jest synem samego Kaina, pierwszym i najbardziej umiłowanym ze wszystkich jego dzieci. Niektórzy badacze wampirzej historii wskazują na istnienie pewnych przesłanek, świadczących o Przeistoczeniu przez Kaina wielkiego myśliwego i wojownika jeszcze przed wybudowaniem Pierwszego Miasta i spisaniem Księgi Nod; inni twierdzą, że Assam (czy też Haqim, jak nazywają go jego potomkowie) był członkiem Trzeciego pokolenia, podobnie jak założyciele pozostałych klanów, jednak w chaosie poprzedzającym upadek Enoch zdołał on pokonać i zdiabolizować swego rodzica. Jak jest w istocie, nie dowiemy się zapewne nigdy, jednak myśl o istnieniu wampira potężniejszego od Przedpotopowców i ustępującemu mocą jedynie Kainowi, napełnia lękiem serca nawet najstarszych członków Rodziny.
Konflikt pomiędzy klanami Lasombra i Ventrue trwa niemal od zawsze, a jego początki nikną w pomroce dziejów. Jednak w historii wampirzego świata zdarzyło się, że klany te współpracowały jak nigdy przedtem, a owocem ich kooperacji były wyprawy krzyżowe, mające na celu przywrócić chrześcijaństwu panowanie nad Palestyną i klejnotem Ziemi Świętej - Jeruzalem. Co jednak było prawdziwą przyczyną, dla której Lasombra i Ventrue połączyli siły? Jaki cel przyświecał wampirzym lordom, dla którego setki rycerzy ginęło w palącym słońcu, przelewając krew wśród piasków pustyni? Według jednej z legend, prawdziwym celem krucjat było odnalezienie Alamut - ukrytej twierdzy Assamitów, i zdobycie znajdującego się tam skarbu. Czym jest ten skarb, można się jedynie domyślać, jednak istnieje przynajmniej kilka hipotez. Najpopularniejsza z nich mówi, że owym skarbem jest sam założyciel klanu, pogrążony w letargu. Inna wspomina o klejnotach, zwanych Krwawymi Łzami Kaina. Wedletej legendy Kaina, przechadzającego się w świetle gwiazd wśród piasków pustyni, zaskoczył świt. Urzeczony jego pięknem Kain zapłakał krwawymi łzami, wspominając dawno utracone piękno świata skąpanego w blasku słonecznych promieni. Lilith, matka wszystkich wampirów pomogła swemu ukochanemu schronić się przed palącym słońcem, zaś krople krwi, które spłynęły z jego oczu, zamieniła w najpiękniejsze klejnoty, by na zawsze przypominały jej o tej chwili. Nikt nie wie, jakie były dalsze losy Łez, ani tez jakimi mistycznymi mocami mogą one obdarzyć swego posiadacza, jednak podobno Kain podarował po jednej z nich swoim dzieciom, członkom Drugiego Pokolenia. Po upadku Enoch zaginęły one bez wieści, a dziś są poszukiwane na całym świecie przez tych, którzy wiedzą o ich istnieniu. Być może jednej z Łez strzegą niewzruszone mury Alamut?
Polityka: Assamici są jednym z klanów które, choć nie angażują się bezpośrednio w politykę, mogą wywierać na nią znaczący wpływ. Akceptując lub odrzucając oferty kontraktów na konkretnych przedstawicieli sfer władzy (zarówno wśród Kainitów jak i śmiertelnych), Zabójcy mogą w znaczący sposób wpływać na kształtowanie się na danym terenie wpływów, i doprowadzać do najkorzystniejszego dla nich układu sił. Więcej niż kilku książąt niechętnych przebywaniu w ich mieście Saracenów, znikło w niewyjaśnionych okolicznościach, ustępując miejsca bardziej tolerancyjnie nastawionym Kainitom.
Natomiast w miastach islamu Assamici są niekwestionowanymi panami życia i śmierci. Wprawdzie w Egipcie muszą dzielić wpływy z Wyznawcami Seta, jednak rozwój wspólnot muzułmańskich wśród czarnoskórej ludności USA, jak i azjatyckich republikach byłego ZSRR, otwiera przed nimi zupełnie nowe obszary.
Odgrywanie postaci: Assamici są bez wątpienia jednym z klanów, którego członków wampiry z Camarilli postrzegają przez pryzmat stereotypów i uprzedzeń. Postaraj się zapomnieć o obrazie przedstawianym przez starszyznę Siedmiu Klanów, wedle którego wszyscy Saraceni to banda fanatyków i psychopatycznych morderców wymachujących na prawo i lewo szablami i AK-47. Spróbuj spojrzeć na moment wypełniania kontraktu nie jak na zwykłe zabójstwo na zlecenie, lecz akt wyrażania szacunku dla ofiary, uświęcony tradycją rytuał. Nic nie ma dla Assamitów większego znaczenia niż honor, pamiętaj o tym, cokolwiek byś robił.