Wyszukiwanie

Klany Sabatu
Świat Mroku
Świat Mroku: ogólne
Wampir
  Nomads
Wilkołak
Mag
Changeling: the Dreaming
Mumia
Świat Mroku: Opowiadania
Gry fabularne
  Hunter
  Mag
  Mumia
  Wampir
  Wraith
Gildie
  DVD
O nas...
Opracowanie graficzne serwisu
Nowa Gildia
Gildie
  DVD
Przyjaciele Nowej Gildii
Tzimisce
Ostatnia aktualizacja: 15 luty 2001
Autor: Adam Waśkiewicz
Rysował: Przemek Szymczak



Artykuł pochodzi z pisma Incubus.

Historia: Nie bez powodu Bałkany uważane są powszechnie za ojczyznę wampirów, nie bez przyczyny stamtąd pochodzi najwięcej legend o straszliwych nieumarłych, wychodzących w nocy ze swych kryjówek, by poić się krwią niewinnych. Od stuleci Wschodnia Europa była domem dla wampirów z klanu Tzimisce, którego sama nazwa wzbudza lęk w dzieciach Camarilli. Wampiry od zawsze były potworami, pasożytami przynoszącymi ludziom cierpienie i śmierć, jednak okrucieństwo Tzimisców jest legendarne nawet pośród Kainitów. Żaden inny klan nie traktował swych wrogów z równą bezwzględnością, także poddani wampirzych wojewodów nie mogli liczyć na najmniejszą pobłażliwość z ich strony. Jednak Tzimisce nie byli jedynie bezmózgimi barbarzyńcami, jak próbuje to wmówić młodym wampirom kłamliwa propaganda Camarilli. To właśnie spośród członków tego klanu wywodzili się jedni z największych mędrców, a także (przynajmniej do czasu powstania klanu Tremere) najbieglejsi adepci nauk tajemnych. Gdyby potrafili się zjednoczyć, bez wątpienia byliby w stanie panować niepodzielnie nad całym światem. Niestety, chorobliwa ambicja jest spotykana u członków tego klanu niemal tak często, jak u Ventrów. Każdy ze skłóconych wojewodów na własną rękę walczył z nadciągającymi od wschodu Turkami, z wilkołakami, zamieszkującymi rozległe puszcze, z agentami Ventrów, przybywającymi z zachodu i z członkami własnego klanu. Gdy plugawi czarownicy pod wodzą Tremera ośmielili się zgładzić jednego ze starszyzny Tzimisców i wykraść mu sekret nieśmiertelności, wydawało się, że wreszcie klan zdoła  zjednoczyć się przeciw wspólnemu wrogowi. Gdy już zdawało się, że przelaną krwią znienawidzonych Tremerów przypieczętowane zostanie nowe przymierze, jednoczące klan po wsze czasy, z zachodu nadciągnęli Teutoni, dowodzeni z ukrycia przez Ventrów. Nagle niedawni sojusznicy Tzimisców, klany Gangrel i Nosferatu, odwrócili się od nich plecami. Pierwsze porażki przyniosły to, co nieuniknione - wojewodowie zaczęli wzajemnie się obwiniać, a niedawna wizja jedności rozwiała się, jak poranne mgły. Co gorsza - neonaci, widząc, że skłócona starszyzna nie jest w stanie zjednoczyć się nawet przeciw najgorszemu wrogowi, zaczęli otwarcie występować przeciw swym rodzicielom. Wkrótce dołączyli do nich inni Brujahowie, mający dość wysłuchiwania opowieści o zniszczonej Kartaginie; Lasombra, pragnący być czymś więcej niż tylko marionetkami w rękach swojej starszyzny; coraz liczniejsi Pariasi, zwiastuni nadchodzącej Gehenny - narodził się ruch, który do historii przeszedł jako Bunt Anarchistów. Krew starszyzny popłynęła strumieniami, zginął sam Przedpotopowiec; co gorsza ze wschodu, niczym kołujące sępy, nadciągnęli synowie Assama, gotowi za odpowiednią cenę, zesłać Ostateczną Śmierć niemalże na każdego. W końcu starszyzna siedmiu klanów stanęła murem przeciw Anarchistom i zwolna przyparła ich do muru. W zamian za darowanie dawnych win musieli zaprzestać diabolizmu oraz  zgodzić się na związanie Więzami Krwi z przywódcami nowo powstałej Camarilli. Lecz Tzimisce nie chcieli i nie mogli zgodzić się na upokarzające warunki. Nie dlatego, że zabili założyciela własnego klanu, bo Ventrowie byli więcej, niż szczęśliwi, że najpotężniejszego z ich przeciwników spotkała Ostateczna Śmierć, ale dlatego, że pośród siedmiu klanów byli znienawidzeni Tremerzy. Tzimisce wraz ze swymi towarzyszami z klanu Lasombra i tymi z pozostałych klanów, którzy nie zgodzili się przystać na warunki zwycięzców, uciekli w wysokie góry, by do ostatniej kropli krwi bronić swej wolności.
Do dziś przywódcy Sabatu nie mogą zrozumieć, dlaczego Camarilla nie walczyła z nimi do końca, dlaczego nie zrobiła wszystkiego, by wybić do ostatka klany Tzimisce i Lasombra, zmieść z powierzchni ziemi odszczepieńców własnych klanów. W imię zachowania Maskarady? Tzimisce nigdy nie pozwoliliby sobie na podobną beztroskę, ścigaliby swych wrogów na krańce świata, póki ostatni z nich nie wyzionąłby ducha.
Koniec Buntu Anarchistów przyniósł Sabatowi nowe wyzwanie - podbój krain leżących za oceanem. Podczas, gdy konkwista Lasombra miała zdobyć dla nich południowe ziemie nowoodkrytych kontynentów, Tzimisce ruszyli na północ, gdzie niebosiężne szczyty i nieprzebyte puszcze przypominały im odległe rodzinne strony. I raz jeszcze Tzimisców dosięgło ich przekleństwo. Młodzi nic nie wynieśli z lekcji, jaką był upadek ich ojców i zaczęli walczyć między sobą o ziemię, władzę i trzodę. Skłóceni ze sobą, niezdolni zaufać jeden drugiemu, w pojedynkę nie byli w stanie stawić czoła Camarilli i musieli po raz kolejny uciekać przed swymi wrogami. Dziś jedynie północno - wschodnie krańce USA i Meksyk pozostały w Północnej Ameryce pod kontrolą klanu Tzimisce i Sabatu. Tymczasem w Europie sprawy nie miały się wiele lepiej. Na moskiewskim dworze coraz większe wpływy zyskiwał Grigorij Jefimowicz Rasputin, setycki ghul, a stare bojarskie rody, kontrolowane w znacznym stopniu przez Tzimisców, z dnia na dzień traciły swą pozycję. Zamordowanie Rasputina (choć niektórzy twierdzą, że wampirza krew pozwoliła mu przeżyć truciznę, kule zamachowców i lodowate wody rzeki, a dziś jest on jednym z nielicznych Setytów, działających aktywnie w Rosji) nie poprawiło sytuacji na długo, gdyż wkrótce wybuchła rewolucja, a do władzy doszli bolszewicy, sterowani z ukrycia przez klan Brujah.
Dwie wojny światowe przyniosły zagładę wielu Tzimiscom, gdy bezkarni neonaci przemierzali całą Europę w poszukiwaniu słodkiej wampirzej krwi, a ciągłe naloty obracały wiekowe schronienia Kainitów w ruinę. Po zakończeniu II wojny światowej, kraje za żelazną kurtyną znalazły się we władaniu Rady Brujahów, która bezlitośnie tępiła wszelkie przejawy sprzeciwu wobec swoich poczynań. Tzimisce ponownie nie byli w stanie zjednoczyć się i powstać przeciw Radzie, zaś pojedyncze próby oporu, szybko zdławiono. Upadek komunizmu przyniósł Tzimiscom nową nadzieję na odzyskanie dawnej pozycji i dziś są oni jednym z najaktywniej działających klanów we Wschodniej Europie i na Bałkanach.

Legendy: Według Tzimisców, założyciel ich klanu był za życia potężnym magiem, zgłębiającym tajniki magii życia. Także po Przeistoczeniu kontynuował swe badania i odkrył, że regularne podawanie śmiertelnikom wampirzej krwi, pozwala im zyskać cząstkę mocy Kainitów. Niezależnie od tego, czy istotnie to właśnie on - jako pierwszy, odkrył sekret tworzenia ghuli, nie ulega wątpliwości, że żaden inny klan nie wykorzystywał nigdy ghuli w równym stopniu, co Tzimisce. Od rodzin revenantów, których członkowie rodzą się już z wampirzą krwią, płynącą w ich żyłach, poprzez odrażające szlachta, aż po najstraszliwsze ze wszystkich monstrualne vozhd, powstałe z połączenia ciał kilkunastu istot, potworne kreatury, które dały początek mitom o straszliwych Hekatoncheires, sturękich gigantach walczących z bogami. Także pośród wampirzych legend nie zabrakło historii o ghulach. Jedna z nich opowiada o wojewodzie, który pragnął stworzyć idealnego wojownika, przy pomocy Dyscypliny Zniekształcenia, łącząc w swych sługach cechy ludzkie i zwierzęce. Jednak mimo siły niedźwiedzia, chyżości jelenia i wzroku sokoła, połączonych z ludzkim sprytem i intelektem, żadnego ze swych sług Tzimisce nie uważał za udanego w pełni. Postanowił wówczas znaleźć nowy obiekt dla swoich studiów i zbadać stworzenie, w którym sama Natura połączyła człowieka i bestię wilkołaka. Zdołał w jakiś sposób schwytać całą watahę Lupinów, by wykorzystać ich w swoich eksperymentach. Uwięzione w podziemiach swego zamku stworzenia, poił własną krwią, próbował złamać ich wolę dzięki Dominacji, badał ich odporność na ból i podatność na moce Zniekształcenia. Choć jego obserwacje niechybnie pomogłyby wampirom zrozumieć naturę tych istot, nigdy nie dane im będzie ich poznać, bowiem pewnej nocy wilkołaki zdołały uciec z niewoli, pozostawiając za sobą ciała swych oprawców i dymiące ruiny niegdyś wspaniałego zamku. Choć odzyskały wolność - ich ciała i umysły  nie zdołały nigdy do końca wyleczyć zadanych im ran, zaś wszelkie pragnienia przesłoniło pragnienie zemsty. Ostatnim dźwiękiem, jaki wielu Kainitów usłyszało, nim spotkała ich Ostateczna Śmierć, był obłąkańczy chichot potwornie zdeformowanych Lupinów.
Inna legenda mówi o Tzimiscu, który z ciał pokonanych wrogów stworzył potworną machinę zniszczenia, przerażającego vozhd. Jednak najwyraźniej jedno z ciał musiało należeć do wampira i potwór zdołał zachować resztki świadomości. Co gorsza, wraz z krwią zabitych w walce Kainitów, zyskał on ich moc i przełamał Więzy Krwi, które nałożył na niego jego stwórca. Ponoć owe monstrum, ukryte pod zasłoną Niewidoczności, po dziś dzień przemierza świat, spragnione wampirzej krwi. Ze wszystkich Kainitów, jakich spotkało na swej drodze - tylko jednemu udało się uniknąć zagłady. Ów nieszczęśnik, nim do reszty postradał zmysły, opowiadał o setkach oczu, wyglądających z ciemności, tuzinach ramion, wyciągających się z mroku, by pochwycić ofiary i dziesiątkach wykrzywionych w potwornym grymasie ust, szepczących w upiornym unisono jedno tylko słowo: Briareos. Nie wiadomo, co oznacza ten wyraz, czy jest to imię potwora, czy może jego stwórcy, jednego jednak możecie być pewni: gdy usłyszycie je w mrokach nocy, wasz koniec jest już bliski.

Polityka: Polityka rozumiana tak, jak widzą ją Ventrue lub Lasombra, nigdy nie była domeną klanu Tzimisce. Dla wojewodów jedyną drogą rozwiązania sporu była walka krwawa i bezpardonowa. W historii Tzimisców nie było nigdy skomplikowanych sojuszy, czy cierpliwie wypracowywanych kompromisów. Siła stanowi prawo - ta maksyma najlepiej oddaje klimat miast rządzonych przez Tzimisców. Wysokie wskaźniki przestępczości, biedacy wegetujący w slumsach, a jednocześnie luksusowe dzielnice willowe, patrolowane przez policję 24 godziny na dobę - oto obrazy charakterystyczne dla takich miast, jak Mexico City, czy do niedawna jeszcze - Nowy Jork. Chociaż czasy średniowiecza dawno już odeszły w przeszłość, w Europie wciąż jeszcze wielu Tzimisców nadal panuje niepodzielnie na swych włościach, budząc zawiść klanów Camarilli, spętanych nakazami Maskarady.

Odgrywanie postaci: Strach jest narzędziem, które musisz opanować do perfekcji. Niechaj wrogowie drżą na sam dźwięk twego imienia; niech twoi sprzymierzeńcy na samą myśl o zdradzeniu cię, oblewają się zimnym potem. Jeśli chcesz, by inni naprawdę cię szanowali - musisz najpierw sprawić, by czuli przed tobą lęk. Jeśli ktoś ośmieli ci się sprzeciwić, zniszcz go w najokrutniejszy z możliwych sposobów. Jeśli uznasz, że przywódca jest niegodny sprawowania tej funkcji, niech odejdzie lub pozna prawo Monomancji. Pamiętaj, co powiedział Darwin - przetrwają tylko najsilniejsi.