Ostatnia aktualizacja: 7 styczeń 2001
Autor: Jeszua
[... skowyt w jezykach ludzkich oznaczajacy powitanie ...]
Tak, spotkaliscie mnie. Jestem Tym, Ktory Przynosi Wilka, Garou z plemienia Milczacych Wedrowcow. Moje narodziny, ktore mialy miejsce gdzies posrodku blechu Sahary, Luna ogladala bedac jak niewyrazny sierp - ukosne pekniecie czarnej zaslony pulapu niebieskiego.
Lecz ci, ktorzy zawsze chodza na dwoch konczynach czesciej znaja mnie pod ludzkim imieniem Amared Tahemes - w tej postaci ukrywam sie, laczac ponurego ekscentryka z cieniem. Znaja mnie, [ parskniecie ] ! Nikt mnie nie zna. Tylko mnie widza, odzianego w proste plocienne szaty, kroczacego ulica i czasami tylko jakby niezupelnie obecnego po tej
stronie Bariery.
Czesto pracuje, dzialam dla Gai. Choc teraz niewielu juz wierzy w ta walke, ja szukam dla Matki nowych wojownikow. Pokrywam lady Ziemi swoimi tropami, przemierzam duchowe swiaty Umbry. To jest moje powolanie, przekazywanie szczenietom wiedzy o ich rasie - dlatego nazywaja mnie Przynoszacym Wilka. Ale ta walke rozumiem jako jeden z czlonkow rasy, ktora umiera. Urodzilem sie bowiem jako wilk. Jestem Lupusem.
Tak, kiedys bylem zwierzeciem - choc nie lubie tego okreslenia. Urodzilem sie, jak juz wspomnialem, gdzies na obrzezach Sahary. Czasy szczeniece minely szybko - jak i inne mlode z tego samego miotu musialem doroslec szybko. Choc w ich przypadku... Krotko: pewnego wieczora przyszli mysliwi, dwunodzy mordercy. Przezylem tylko ja i samica, z miotu mojej matki. Teraz wiem, ze wtedy wpadlismy w Szal - wtedy nie mialem pojecia co to takiego. Rankiem, gdy wystygly juz wyprute wnetrznosci naszych wrogow, nasze drogi rozeszly sie. Wiem, ze gdzies zyje moja siostra - lecz nie spotkalem jej ponownie.
Tak jak wczoraj, znow wyrusze na szlak. Jesli kiedys, pewnego dnia, spotkasz mnie w swoim pokoju mowiacego "jestes jednym z nas; jestes Garou czyli Wilkolakiem" - nie wpadaj w panike. Przychodze po to, by pomagac szczeniakom takim, jakim i ty moze kiedys okazesz sie byc.
[... cichnacy w oddali warkot - krokow Garou nie slychac ...]