Ostatnia aktualizacja: 16 marca 2001
Autor: Dacarius Arusone
Imię: Tenchi Kinobi
Gracz: Dacarius Arunsone
Plemię: Kitsune
Rasa: Kojo (Metis)
Patronat: Doshi (Sorcerer)
Ranga: 2
Wygląd:
Na oko 17 - 18 lat, Japończyk, raczej przystojny. Ubiera się ostatnio na czarno, w raczej wyświechtany płaszcz i niespecjalnie czyste jeansy, oraz sportowe buty. Ostatnio nosi również lustrzanki - uznał że tak lepiej wygląda (bardzo podobał mu się "Matrix"). Jedyna jego broń to archaiczna katana (niespecjalnie wartościowa, ma może ze 70 - 90 lat), w którą czasem zaklina duchy, by wsparły go w boju. Jako lis należy do odmiany "srebrnej" charakteryzującej się ciemnym, niemal czarnym futrem z jaśniejszym podbrzuszem. Mówi ze śmiesznym, wschodnim akcentem. Potrafi porozumiewać się w języku Garou, aczkolwiek mówi w nim nawet gorzej niż po polsku.
Historia:
Każda z Dziesięciu Tysięcy Rzeczy ma swą wartość. Za jej istnienie musiała zapłacić swym istnieniem inna Rzecz, która istniała wcześniej. Nikt tego nie rozumie lepiej niż metysi Kitsune, którzy - wolni wprawdzie od deformacji i wyklęcia przez swą społeczność - płacą za swój unikalny dar życiem jednego ze swych rodziców.
Tenchi przyszedł na świat w niewielkiej klinice, kontrolowanej przez krewniaków Hakken na przedmieściach Tokio, 17 sierpnia 1980 roku. Przy matce czuwała tradycyjnie "ciotka" - odległa krewna z plemienia, gotowa zająć się dzieckiem, gdyby Luna wybrała matkę nowo narodzonego na ofiarę za życie kolejnego metysa. Niestety - tym razem ową ofiarą był ojciec - Nobayuki Kinobi, który w chwili narodzin młodego Kitsune zginął w wypadku samochodowym. Tylko reszta plemienia wiedziała, że przyczyną owego wypadku był potworny ból, jaki nawiedza rodziców każdego Kitsune. Dzięki temu przynajmniej umierał szczęśliwy - wiedząc iż ma godnego następcę.
Niestety, taka sytuacja odbiła się dość negatywnie na dzieciństwie Tenchiego. Matka kochała go. Tyle, że jej miłość była niesłychanie zaborcza. Achika, gdyż takie było jej imię, odcięła się niemal całkowicie od Szmaragdowych Dworów i nie zamierzała przedstawić Przodkom swego dziecka. Wiedziała z pierwszej ręki, jak niebezpieczny jest żywot Hengeyokai, więc wbrew naukom swych przodków i Starszych Dworu, postanowiła nie dopuścić do tego, by jej syn kiedykolwiek dowiedział się o swym dziedzictwie. Wykorzystując starożytną magię Ju-fu, stworzyła Kami, którego celem było odbierać Tenchiemu Szał, tak by nie mógł zmieniać form.
Poza tym Tenchi musiał znosić również inne, "typowe" przejawy nadopiekuńczości matki. Achika na dziesiąte urodziny podarowała mu telefon komórkowy - złośliwi twierdzą, że po to by lepiej wiedzieć, co jej syn aktualnie robi, spełniała też wszelkie jego zachcianki, w zamian oczekując, iż jej syn będzie przebywał w domu, a nie z rówieśnikami. Gdy prezenty przestały wystarczać, zaczęła go obarczać taką ilością "domowych obowiązków", że inne dzieci miały w porównaniu z nim "luzy" jak w Ameryce. Nie były to ciężkie zadania, ale absorbujące czas - jak np. pilnowanie domu przed złodziejami (wprawdzie ostatnie włamanie w okolicy zdarzyło się dziesięć lat wcześniej, ale Achika wytłumaczyła Tenchiemu, iż czasy się zmieniły i już nie jest tak bezpiecznie jak kiedyś).
Wszystko się zmieniło w 1995. Piętnastoletni Tenchi wracał do domu późnym wieczorem (był na spotkaniu koła chemicznego), gdy usłyszał odgłosy szamotaniny w sąsiedniej uliczce. Pobiegł tam, by się przekonać, iż walka się skończyła. Pokonany - może 12 - letni chłopczyk, leżał ranny na ziemi, zaś nachylał się nad nim ohydny potwór, wyglądający jak rozkładający się trup, w dodatku wyposażony w ostre pazury i pokaźne kły.
"Gaki!" - pomyślał Tenchi, gdyż wielokrotnie wcześniej słuchał legend o żywych trupach. Zamiast jednak uciec, jak nakazywałaby logika, rzucił się na trupa. Sam nie wiedział, jakim cudem, biegnąc przeistoczył się w dziwną formę ni to człowieka - ni to jakiegoś psa. Mając pazury niczym nie odbiegające ostrością od pazurów ożywieńca, pokonał go, aczkolwiek przypłacił to kilkoma paskudnymi ranami.
Miał doprawdy szczęście. Ale ponoć to cecha wyróżniająca wszystkich metysów tego plemienia.
Po pierwsze - zaatakowany potwór nie był Gaki, gdyż przypuszczalnie w takiej sytuacji walka zakończyłaby się dużo mniej przyjemnie dla Tenchiego. Wschodnie wampiry są naprawdę potężne i nie znają się na żartach. Potworek był natomiast młodym i relatywnie nie doświadczonym Kura Sau - jednym z "upadłych Faerie" wschodu. Dysponował naprawdę potężną magią, która mogłaby obrócić w popiół młodego Hengeyokai - z tym że jak każda magia wymagała ona czasu. Zaś szał Tenchiego mu owego czasu nie dał...
Po drugie - właśnie tego dnia do domu Achiki rzeczywiście zakradł się złodziej. Nie ukradł jednak nic, oprócz pewnej papierowej figurki, którą niezwłocznie zniszczył. Był to tengu - krukołak z Szmaragdowych Dworów, wysłany by ukrócić samolubne i niehonorowe praktyki matki Tenchiego. Gdy Kami wiążąca szał młodego Kitsune została zniszczona, zakumulowana energia uwolniła się, prowadząc chłopaka do boju.
Starcie Tenchi przypłacił miesiącem w łóżku. Lisołaki nie posiadają zdolności regeneracji, zaś Achika (z resztą podobnie jak sam zainteresowany) była zbyt dumna, by wzywać na pomoc Tkacza Snów z Dworu. Zyskał sobie jednak przyjaciela i to nie spośród ludzi, ale z pośród potężnych Hsien - Faerie Wschodu. Nazywał się Hitomi (dość dziwne imię dla chłopca, Tenchi dowiedział się później skąd się ono wzięło) i często odwiedzał swego wybawiciela. Matka Tenchiego początkowo nie przepadała za tym niesystematycznym i mającym gdzieś takie rzeczy jak sumienność i obowiązkowość urwisem, jednak szybko go zaakceptowała. Niektórzy twierdzą, iż pomimo trudnego charakteru, nie da się nie lubić przedstawicieli jego rasy.
Gdy młody lisołak wydobrzał, jasnym się stało, iż Achika nie może dłużej trzymać go z dala od Dworu. Tenchi przeszedł ceremonię Nadania Drogi i wybrał północny wschód - ścieżkę pioruna, którą podążają magowie i szamani. Odtąd bywał na Dworze dość często i dość aktywnie uczestniczył w jego życiu. Nie przyłączył się do żadnego Sentai (stada), głównie dlatego, że... matka mu zabroniła. Brał jednak kilka razy udział w polowaniu na Bakemono (fomori). Nie wywołało to jednak specjalnej akceptacji matki. Wówczas zirytowany Tenchi, który marzył o szybkim osiągnięciu jakiejś istotnej rangi i zostaniu bohaterem, poprosił Królową Dworu, by pomogła mu wyrwać się spod "opiekuńczych skrzydeł" Achiki. Królowa zrozumiała doskonale problem młodego Kitsune i po cichu zorganizowała rytuał nadania mu drugiej rangi - po czym zgodnie z tradycją tamtejszego dworu, Tenchi musiał wyruszyć na wędrówkę, jaka odbywają wszyscy osiągający ową rangę.
Achika była wściekła, ale nie mogła nic sensownego zdziałać w tej sprawie. Skierowała za to syna do Polski - raz że miała tam przyjaciół, dwa, że wiedziała iż nie ma tam takich istot jak Gaki, Bakemono czy Kura Sau (nie wiedziała natomiast o istnieniu wampirów i fomori, ale to zupełnie inna sprawa), trzy, że miała dzięki temu pewność, iż Hitomi nie wybierze się razem z nim i nie wpakuje go w nowe kłopoty.
Tenchi nie potrzebował jednak pomocy, by pakować się w problemy. W trakcie podróży Księżycowym Mostem pobiegł sprawdzić dokąd prowadzi jedno z bocznych odgałęzień szlaku i zamiast u znajomych w Warszawie "wylądował" na Pogórzu, w miasteczku Krucza Góra. Szybko odnalazł tamtejszy Dwór, nie rozumiejąc dlaczego z uporem maniaka nazywają go "kaernem" i w dodatku nie mówią do swej Królowej "Wasza Wysokość". Nie wiadomo jakimi powodami kierowała się przywódczyni Caernu, przyłączając Tenchiego do najbardziej skłóconego stada szczeniaków w szczepie, jednak tak się stało, a Tenchi w efekcie został wciągnięty w całkiem sporą wojnę z Tancerzami Czarnej Spirali i Władcami Cienia (do dziś nie potrafi zrozumieć czemu ci zachodni Hakken są takimi skurwielami).
Wojna była krwawa, jednak największą ofiarę zapłacił Tenchi, w dodatku w trakcie swoich kilkudniowych odwiedzin w domu. Mianowicie w międzyczasie do Polski przybył Hitomi (chyba tylko on sam wie, jak udało mu się bez grosza przy duszy przedostać z Tokio do Kruczej Góry) i "doczepił się" do stada w oczekiwaniu na "starszego braciszka". W trakcie bitwy z oddziałem Czarnych Spiral zginęła podówczas większa część stada - zaś Hitomi był pośród nich... Tenchi powrócił z Japonii tylko po to, by dowiedzieć się o śmierci przyjaciela...
Obecnie Kitsune wędruje samotnie po ulicach Kruczej Góry. Nie wiadomo, czy zamierza się wiązać z jakimś innym stadem. Poszukuje jedynie dwóch rzeczy - po pierwsze Czarnych Spiral, oraz sprzymierzonego z nimi Nefandi, który zabił Hitomi. Po drugie, poszukuje dziecka - Hsien - wie bowiem że istoty te są nieśmiertelne i reinkarnują się, tracąc jednak większość wspomnień. Nie wie jednak, że Hitomi obecnie wcieliła się - z braku lepszej możliwości - w ciało nastolatki zabitej przez te same Czarne Spirale, które wcześniej zakończyły jej poprzednie wcielenie. Ponieważ większość mocy Hsien została zużyta na walkę z magiem Nefandi, obecne wcielenie Hitomi będzie długo szukać swej utraconej tożsamości. Równie długo może szukać jej Tenchi - Hsien są na ogół bardzo trudne do wykrycia, a obecne osłabienie tylko pogarsza sprawę.
Tenchi zmienił się w ciągu tych ostatnich miesięcy. Wcześniej żartobliwy i towarzyski, teraz jest zamkniętym w sobie odludkiem. Pomoże każdemu, kto walczy z potęgą Wyrm (oprócz Władców Cieni), jednak nigdy nie zaoferuje swej pomocy. Ma ważniejsze sprawy na głowie - przynajmniej na razie... Nadal w głębi ducha jest tym samym radosnym lisem co kiedyś, jednak teraz ów "stary Tenchi" jest głęboko ukryty pod warstwą bólu i smutku.