Wyszukiwanie

Różności
Magia Chaosu
Demonologia
Dyskordianizm
Galerie
Kontrkultura
Magazyny
Mity Celtyckie
Symbole
Tajemnice przeszłości
Teorie Spiskowe
Ufologia
Gildia Tajemnic
Archiwum Newsów
 Maj
Gildie
  DVD
Przypadek Eleonory Zugun
Ostatnia aktualizacja: 3 września 2004
Autor: Jacek



Od najdawniejszych czasów w mitach, kulturze i sztuce pojawiał się motyw demonów, duchów chcących szkodzić ludziom. Kulturoznawcy widzą w tym próbę wytłumaczenia niezrozumiałych wtedy zjawisk, a także wyraz ludzkiego strachu. To na pewno prawda. Ale czy to tylko jedyne wytłumaczenie tego popularnego także i dziś motywu? Czy istoty takie jak diabły mogą istnieć naprawdę? Dla sceptyka odpowiedź jest oczywista, ale na świecie zdarzają się rzeczy, które bez przyjęcia istnienia pierwiastka demonicznego pozostają całkowicie niewyjaśnione. Naukowcy próbują wyjaśniać takie fenomeny, najczęściej chorobą psychiczną, ale często taka interpretacja jest nazbyt uproszczona i nie wyjaśnia wielu istotnych i udowodnionych faktów. Jednym z wielu przykładów tego typu zdarzeń jest słynny w okresie międzywojennym przypadek Eleonory Zugun.

Eleonora Zugun, zdjęcie zrobione w TalpieTajemnicze zdarzenia w życiu Eleonory Zugun, rumuńskiej wieśniaczki, rozpoczęły się w lutym 1925 r. Dziewczynka miała wtedy 12 lat, mieszkała w osadzie Talpa niedaleko Dorohoi. Podobno zapoczątkowały je pieniądze znalezione przez Eleonorę, które wydała na słodycze. Jej babka, uchodząca w okolicy za czarownicę, ostrzegła, że zostanie ona opętana przez diabła, który jej te pieniądze podrzucił, aby ją usidlić. Następnego dnia rozpoczęły się pierwsze manifestacje ducha. W obecności Eleonory dobre przedmioty zaczęły podskakiwać i lewitować, na dach jej chaty sypały się kamienie, okna trzaskały, szyby się tłukły. W pokojach, w których przebywała, robiło się lodowato zimno. Świadkowie obserwowali, jak poruszają się meble, niektórzy zostali nawet uderzeni w głowę przez tajemniczą siłę. Tajemnicza istota, powodująca ów zamęt, nie oszczędzała też samej Eleonory Zugun. Dzień w dzień na jej twarzy, szyi i ramionach pojawiały się tajemnicze zadrapania, pręgi i ugryzienia.

Rodzice zaprowadzili biedną dziewczynkę do księdza, który odprawił egzorcyzmy, ale to nic nie dało. Dziewczynkę wysłano do klasztoru, a potem do szpitala psychiatrycznego. Początkowo psychiatrzy i lekarze uznali, że Eleonora dokonuje samookaleczeń, ale obserwacje i badania pacjentki wykazały, że jest inaczej. O przypadku tym zaczęło być głośno i zainteresowała się nim badaczka zjawisk metapsychicznych, wiedeńska hrabina Wassilko-Serecki. Eleonora Zugun podróżowała wraz z nią po całej Europie. Były m. in. w Londynie, Paryżu i Monachium, gdzie demonstrowały tajemnicze zjawiska uczonym i dziennikarzom. Jako pierwsi zaczęli badać dziewczynkę Kubi Klein i Fritz Grunewald. Tymczasem ataki ze strony ducha nie zanikały. Ślady ugryzień, powodujące wielki ból, pojawiały się nawet na oczach świadków. Na niektórych z nich pozostała ślina. Po przesłaniu jej do laboratorium okazało się, że nie była identyczna ze śliną Eleonory. Na jej ciele pojawiały się również ślady przypominające jakieś litery, co zauważył w swoim raporcie pułkownik W. W. Hardwick. O nadprzyrodzonym charakterze ran świadczyć może fakt, że wielokrotnie objawiały się one wśród grup osób pełnych sceptycyzmu.

Obie panie odwiedził również późną jesienią angielski badacz zjawisk parapsychicznych Harry Price. Oto jego relacja po pierwszym spotkaniu z dziewczynką w Wiedniu:

W czasie pierwszych paru minut okresu obserwacji wstępnej Eleonora wydała krótki, ostry krzyk bólu, jednocześnie na mięsistej części przedramienia, nieco powyżej nadgarstka pojawiły się nacięcia czy ślady zębów... ułożone eliptycznie. Jeśli czytelnik ugryzie się w ramię, otrzyma dokładny odpowiednik tego, cośmy ujrzeli.

Harry Price zaprosił Eleonorę Zugun wraz z hrabiną Wassilko-Serecki do znajdującego się w Londynie Narodowego Laboratorium Badań Metapsychicznych. Naukowcy tam pracujący stwierdzili powstanie śladów w czasie, gdy dziewczynka była pod ścisłą obserwacją i nie mogła oszukiwać. Pózniej Eleonorę Zugun badał dr. Walter Kroener wraz ze swoimi kolegami. Zaobserwowali oni podobne objawy, co ich poprzednicy. Ślady na ciele Eleonory i inne symptomy działania złego ducha zanikły w 1927 r. (według niektórych źródeł w 1926), kiedy to dziewczynka zaczęła miesiączkować, dzięki czemu mogła prowadzić dalej w miarę normalne życie.

Zasadniczą rzeczą, która ciśnie się na usta po zapoznaniu się z historią dziewczyny, jest pytanie, co takiego spotkało Eleonorę Zugun? Najbardziej prawdopodobne wydaje się być to, że zaatakował ją diabeł albo jakiś inny duch. Z drugiej strony niektóre rzeczy świadczą za czym innym. Istota napastująca dziewczynkę nigdy się nie przedstawiała. Ona sama w okresie ataków była w wieku dojrzewania, a objawy uległy zahamowaniu po pierwszej miesiączce. Może więc to ona sama, będąc w trudnym wieku i mając w sobie duży nadprzyrodzony potencjał, nieświadomie powodowała ataki? Tego nigdy się już nie dowiemy. Jedyne, co nam pozostaje, to cierpliwie i konsekwentnie badać dzisiejsze, rzadkie na szczęście, przypadki. Może wtedy poznamy prawdę o niewidzialnych napastnikach, dzięki czemu będziemy mogli lepiej chronić przed nimi ludzi, których zaatakują.

==

Autor korzystał z następujących książek: Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe i niewiarygodne Richarda Lazarusa oraz Księgi duchów Johna i Anne Spencer

Tekst pierwotnie ukazał się na stronie www.ufo.active.pl

Zdjęcie Eleonory Zugun pochodzi ze strony http://www.t0.or.at/~psi/zugun.htm (C) All rights reserved