Ostatnia aktualizacja: 13 kwietnia 2005
Autor: Grzegorz Rybak
W wielu religiach obserwuje się czynności, dążące do kontaktu z Bogiem poprzez taniec. Dawniej, w czasach pierwotnych towarzyszył on członkowi wspólnoty plemiennej na każdym kroku, czy to przy polowaniu czy to przy pogrzebie. Wierzono, że instrumentom muzycznym została nadana magiczna moc, która może być, w wyniku odpowiedniego rytuału, przelana na człowieka. Zastanawiające jest jednak to w jaki sposób przy pomocy tak niepozornych czy wręcz prymitywnych instrumentów oraz najważniejszego czynnika czyli wiary możliwe jest wyjście poza świat materialny...?
Moc wspólnoty
W żydowskiej tradycji czytało się księgi, komentowało, dyskutowało bez końca i tak było do czasu, kiedy po zburzeniu Świątyni zaczęto opłakiwać na wygnaniu Jerozolimę. Ale Żydzi w Polsce, na Litwie i w Rosji nie byli pilnymi czytelnikami ksiąg. Ograniczali się do tańczenia i śpiewania, gdyż wraz z ruchem mądrości boskiej uczy się całe ciało. Rabini otoczeni przez wiernych, którzy śpiewali i klaskali do taktu, obracali się majestatycznie, aż tracili zmysły i wtedy dochodzili do bezpośredniego zjednoczenia z Bogiem. Nazywano ich chasydami. Chasydyzm przeciwstawiał się judaizmowi rabinicznemu, główny nacisk kładł na osobistą modlitwę, głosił radość życia przez ekstazę religijną, taniec i śpiew.
Chasydzi mieli własne rytuały religijne, własne synagogi i charakterystyczny ubiór - długi czarny kaftan, białe pończochy, kapelusz. Społeczność chasydzka skupiała się wokół osoby cadyka, obdarzonego cudotwórczą mocą, duchowego pośrednika między Bogiem i ludźmi. Nurt chasydzki, zwalczany początkowo przez judaizm ortodoksyjny, zatracił jednak charakter religii protestu i zbliżył się do zinstytucjonalizowanej formy ortodoksji. Założycielem tego ruchu był Izrael Eliezer z Międzyboża (Baal-Szem-Tow, dosł. Pan Dobrego Imienia ). Przemawiał do ludzi tańcem albo wykorzystując nadprzyrodzone dary, które otrzymał od Boga. Głosił że Boga należy odnajdywać we wszystkich przejawach życia, a szczególnie w radosnej ekstazie podczas śpiewu i tańca. W dni świąteczneuczniowie Szem Towa tańczyli, pijąc przy tym tyle, że bezustannie trzeba było przynosić wino z piwnicy. Żona rabina miała tego dosyć i oznajmiła mężowi, że wkrótce zabraknie wina na szabat. To prawda - odparł ze śmiechem Mistrz - powiedz więc im żeby przestali. Żona rabina weszła do sali, gdzie podrygiwali uczniowie, i cóż ujrzała? Pierścień wysokich, błękitnych płomieni nad ich głowami. Wtedy pobiegła czym prędzej do piwniczki, żeby przynieść jeszcze więcej wina. Mistrz dokonał tego cudu, żeby zrozumiała że nie można zakłócać jedności z Bogiem.
Stracić głowę
Historia sięga XIII wiecznej Konyi. Założycielem sekty derwiszów był Dżalal al-Udin Rumi, zwany Mewlana. Nasz mistrz, charyzmatyczny i porywający kaznodzieja, wkrótce zgromadził wokół siebie grono wiernych uczniów, których łączyła miłość do Boga i zapamiętałe oddawanie się głoszonej przezeń kontemplacji modlitewnej. Służyć miał jej nie bezruch, posty i asceza, ale uduchowiony i ekstatyczny taniec (sama) odbywany w jednostajnie przyspieszonym rytmie, przy akompaniamencie trzcinowego fletu zwanego nej, uderzeń bębnów i bicia w kotły. W czasie ceremonii sama sufi powinien mieć na sobie tylko prosty płaszcz. W sufizmie nie ma ważniejszej rzeczy niż płaszcz. Był zszyty byle jak z wełny, po arabsku suf, stąd nazwa sufi.
W jednym z komentarzy do Koranu napisano ze prorok osiągnął stan ekstazy i wzniósł się do raju. Archanioł Gabriel otworzył mu bramę i Prorok spostrzegł kuferek. Chcąc zapoznać się z zawartością kuferka, Mahomet poprosił Boga o pozwolenie. Znalazł w środku ubóstwo duchowe i płaszcz. Oto dwie rzeczy, które wybrałem dla ciebie i twojego ludu - ozwał się głos Stwórcy - Daje je tylko tym, których miłuję, a nie stworzyłem niczego, co było by mi droższe. Prorok powrócił na ziemię i dał płaszcz zięciowi Alemu, który przekazał go swoim potomkom. Zakłada się go przed ceremonią. Prosty płaszcz z wełny brunatnej jak ziemia. Na głowę nasadza się pękaty kapelusz, symbol grobu, o którym przez cały czas się pamięta. Ale w czasie tańca ubrani są już na biało, w barwę pielgrzymki do Mekki.
Derwisze (czyli uczniowie) gromadzili się w przygotowanym specjalnie do ceremonii pomieszczeniu zwanym tekke. Siadali boso w półkolu i wsłuchiwali się w powolne półtony melodii, popadając stopniowo w upragniony stan kontemplacji. Każdy przygotowywał się do niego 1001 dni, bo tyle właśnie trwał w bractwie nowicjat. Potem, gdy muzyka stawała się żywsza, derwisze powstawali i rozpoczynali ruch obrotowy dokoła sali, wirując jednocześnie na palcach prawej nogi wokół osi ciała. Prawe ręce unosili ku niebu, by spływało na nie boskie błogosławieństwo, przekazywane następnie lewymi dłońmi ziemi. Stanowiąc w ten sposób łączność między dwoma światami. Niektórzy derwisze po osiągnięciu stanu sama drą swoje szaty i płaczą. Inni, w Iraku, tarzają się po rozżarzonych węglach, zjadają je, przebijają sobie ramiona i policzki tak, że nie pokazuje się ani kropla krwi.
Sama to także wsłuchiwanie się w fletnię Bożą i ona ma nas prowadzić do zamkniętych w kręgu, który jest w nas samych. Derwisze tworzą koło otaczające centralną gwiazdę, niewidzialny symbol Boga. Oto dlaczego sufi wirują wokół siebie samych niczym planety w gwiezdnej pustce. Cały taniec poprzedzają śpiewy: Żegnaj rozumie, żegnaj, żegnaj, żegnaj... Mają one na celu odrzucenie naturalnej bariery racjonalizmu broniącej dostępu do rzeczy niematerialnych, których rozum nie jest w stanie po prostu pojąć. Podobnie jak taniec chasydów sama derwiszów prowadzi do bezpośredniego kontaktu z Bogiem
CDN.
W oparciu o źródła:
Martin Buber "Opowieści Chasydów" wyd. "W drodze" ,Poznań 1986
Catherine Clement - Podróż Teo, wyd. Cyklady ,Warszawa 2003
Karen Armstrong - Krótka historia Islamu, Wyd. Dolnośląskie ,Wrocław 2004
Józef Keller (pod zbiorową redakcją) - Religie Bliskiego Wschodu i Dawnej Europy. Zarys dziejów, wyd. Iskry. Warszawa 1981
Gerhard J. Bellinger - Leksykon Mitologii, Mity ludów i narodów świata, wyd. Muza